Do gabinetu dyrektora wpada bez pukania jego podwładny. Wylewa dyrektorowi kawę na koszulę, pokazuje mu język, puszcza bąka i wygarnia wszystko. W tym samym momencie do gabinetu wpadają koledzy. - Marian, Marian! To był żart, wcale nie wygrałeś w totka!
Do gabinetu dyrektora wpada bez pukania jego podwładny.
Wylewa dyrektorowi kawę na koszulę, pokazuje mu język, puszcza bąka i wygarnia wszystko.
W tym samym momencie do gabinetu wpadają koledzy.
- Marian, Marian! To był żart, wcale nie wygrałeś w totka!