Do gabinetu dyrektora wpada jego podwładny. Wylewa mu kawę na koszulę, pokazuje język, wygarnia wszystkie swoje krzywdy rzucając obelgi. Chwilę później mówią do raptusa:<br />- Jasiu. Te liczby w lotto, to był żart.
Do gabinetu dyrektora wpada jego podwładny. Wylewa mu kawę na koszulę, pokazuje język, wygarnia wszystkie swoje krzywdy rzucając obelgi. Chwilę później mówią do raptusa:
- Jasiu. Te liczby w lotto, to był żart.