Idzie sobie prezes banku ulicą, stoi żebrak i mówi: - Dzień dobry, panie prezesie. - Dzień dobry, pan mnie zna? - Tak, pracowałem kiedyś w pana banku, ale mnie pan zwolnił. Prezes idzie dalej, widzi kolejnego żebraka. - Dzień dobry, panie prezesie. - Pan też mnie zna? - Tak, pracowałem kiedyś u pana, ale mnie pan zwolnił. Idzie prezes dalej, widzi kolejnego żebraka szperającego w śmietniku. - Dzień dobry, panie prezesie. - Pana też zwolniłem? - Nie, ja jeszcze u pana pracuję, tylko mam teraz przerwę na lunch.
Idzie sobie prezes banku ulicą, stoi żebrak i mówi:
- Dzień dobry, panie prezesie.
- Dzień dobry, pan mnie zna?
- Tak, pracowałem kiedyś w pana banku, ale mnie pan zwolnił.
Prezes idzie dalej, widzi kolejnego żebraka.
- Dzień dobry, panie prezesie.
- Pan też mnie zna?
- Tak, pracowałem kiedyś u pana, ale mnie pan zwolnił.
Idzie prezes dalej, widzi kolejnego żebraka szperającego w śmietniku.
- Dzień dobry, panie prezesie.
- Pana też zwolniłem?
- Nie, ja jeszcze u pana pracuję, tylko mam teraz przerwę na lunch.