Jedzie na koniu gościńcem Zbyszko z Bogdańca. Nagle przed sobą widzi stojącego na poboczu starca. Zbyszko podjeżdża do niego, zatrzymuje się, zaczyna mu się przyglądać i mówi:
- Człowieku... Ktoś Ci wyłupił oczy?
Starzec nie reaguje, więc Zbyszko dalej go ogląda i mówi:
- Człowieku... Ktoś Ci wyrwał język?
Starzec nadal nic. Zbyszko dalej mu się przygląda i mówi:
- Człowieku.. Ktoś Cię torturował? Jesteś cały we krwi.
Starzec nadal nic. No więc Zbyszko w końcu go pyta:
- Człowieku... Kto Ci to wszystko uczynił?
Na to starzec podnosi rękę i kreśli nią na piersiach znak krzyża. A Zbyszko na to:
- Człowieku... Nie pie**ol. Pogotowie ?