Kandydat na zięcia zwraca się do rodziców dziewczyny: - Chcę prosić o p**dę Waszej córki. Szok, konsternacja, oburzenie. Pierwszy odzyskuje mowę ojciec: - Chyba chciał pan powiedzieć, że prosi pan o jej rękę? - Rękę to ja mam własną.
Kandydat na zięcia zwraca się do rodziców dziewczyny:
- Chcę prosić o p**dę Waszej córki.
Szok, konsternacja, oburzenie. Pierwszy odzyskuje mowę ojciec:
- Chyba chciał pan powiedzieć, że prosi pan o jej rękę?
- Rękę to ja mam własną.