Na śląsku idzie pijany chłop przez cmentarz i nagle widzi coś takiego żółtego. - Coś Ty jest? - pyta. - Jo jest mara. - A czemuś Ty jest tako żółto? - A bo jo umarła na żółtaczka. - A... Ida dalej. Idzie dalej i widzi coś takiego czerwonego. - Coś Ty jest? - pyta. - Jo jest mara. - A czemuś Ty jest tako czerwono? - A bo jo umarła na czerwonka. - A... Ida dalej. Idzie dalej i nagle widzi taką niebieską marę. - Huhu, huhu... A na coś Ty umarła? A mara mówi: - Obywatelu, poproszę wasz dowód osobisty!
Na śląsku idzie pijany chłop przez cmentarz i nagle widzi coś takiego żółtego.
- Coś Ty jest? - pyta.
- Jo jest mara.
- A czemuś Ty jest tako żółto?
- A bo jo umarła na żółtaczka.
- A... Ida dalej.
Idzie dalej i widzi coś takiego czerwonego.
- Coś Ty jest? - pyta.
- Jo jest mara.
- A czemuś Ty jest tako czerwono?
- A bo jo umarła na czerwonka.
- A... Ida dalej.
Idzie dalej i nagle widzi taką niebieską marę.
- Huhu, huhu... A na coś Ty umarła?
A mara mówi:
- Obywatelu, poproszę wasz dowód osobisty!