Nauczycielka wzywa tatę Jasia do szkoły:
- Pański syn jest niepoprawny. Gdy dzieci mówią wierszyki, to Jasiu strzela nadmuchaną torbą po cukrze i zaczynają sie jąkać.
Tata:
- To, to nic. Jak ja kiedyś kozę ruc***em a Jasiu strzelił nadmuchanym workiem po cemencie, to mi tylko rogi w rękach zostały.