Pewne małżeństwo miało dwójkę dzieci: pesymistę i optymistę. Optymista cieszył się ze wszystkiego, a pesymista nie. Gdy nadeszły święta małżeństwo zaczęło zastanawiać się co im kupić pod choinkę. Zdecydowali, że pesymista dostanie kolejkę, a optymista końskie łajno. Gdy nadszedł ranek małżeństwo poszło sprawdzić czy podobały się prezenty. - Co dostałeś? - Jakąś tam głupią kolejkę - odpowiada pesymista. - A Ty - rodzice pytają optymisty. - Ja konika, ale mi uciekł.
Pewne małżeństwo miało dwójkę dzieci: pesymistę i optymistę. Optymista cieszył się ze wszystkiego, a pesymista nie. Gdy nadeszły święta małżeństwo zaczęło zastanawiać się co im kupić pod choinkę. Zdecydowali, że pesymista dostanie kolejkę, a optymista końskie łajno. Gdy nadszedł ranek małżeństwo poszło sprawdzić czy podobały się prezenty.
- Co dostałeś?
- Jakąś tam głupią kolejkę - odpowiada pesymista.
- A Ty - rodzice pytają optymisty.
- Ja konika, ale mi uciekł.