Przyjechał Ślązak do Warszawy i po drodze wszedł do sklepu monopolowego: - Dzień dobry - mówi Ślązak. - Dzień dobry. - Poproszę flaszkę. - Co, flaszkę? - Ma pani racje, niech będą dwie.
Przyjechał Ślązak do Warszawy i po drodze wszedł do sklepu monopolowego:
- Dzień dobry - mówi Ślązak.
- Dzień dobry.
- Poproszę flaszkę.
- Co, flaszkę?
- Ma pani racje, niech będą dwie.