W połowie tygodnia idzie gazda wystrojony jak stróż w Boże Ciało z książeczką do nabożeństwa pod pachą. Spotyka go sąsiad i zdziwiony pyta: - Kumotrze, a gdzie to się wybierocie? - Jadę do miasta do burdelu... - A, po cóż wom książka do nabożyństwa? - No, jak jak mi się spodobo i przeciągnie się do niedzieli, to pójdę od razu na sumę...
W połowie tygodnia idzie gazda wystrojony jak stróż w Boże Ciało z książeczką do nabożeństwa pod pachą. Spotyka go sąsiad i zdziwiony pyta:
- Kumotrze, a gdzie to się wybierocie?
- Jadę do miasta do burdelu...
- A, po cóż wom książka do nabożyństwa?
- No, jak jak mi się spodobo i przeciągnie się do niedzieli, to pójdę od razu na sumę...