Wraca dwóch rosyjskich żołnierzy z wojny i idą przez polskie Bieszczady. Kilka lat bez seksu dało znać o sobie. Widzą chatę, więc podchodzą i pytają gazdy:
- Żona jest?
- Nie mam.
- Córkę macie.
- Nie mam.
Patrzą stoi koza, więc i kozą nie pogardzili.
Gazda patrzy i ze zrozumieniem:
- Ta! Tera wiem skąd się kozoki biorą.