Przychodzi pewna artystka do lekarza: - Panie doktorze, jestem strasznie zestresowana. - Proszę zażywać przepisane przeze mnie leki. Po tygodniu pacjentka przychodzi znowu: - Panie doktorze, nie pomaga. - Przepiszę pani inne leki. Po tygodniu pacjentka przychodzi znowu: - Dalej nie pomaga. - W takim razie musi pani pojechać do sanatorium. Proszę kupić sobie dres, trochę się pani zrelaksuje i odpocznie. Po miesiącu pacjentka znowu przychodzi do lekarza: - I co stres przeszedł? - Oj, panie doktorze. Nie ma już stresu, nie ma też dresu i okresu.
Przychodzi pewna artystka do lekarza:
- Panie doktorze, jestem strasznie zestresowana.
- Proszę zażywać przepisane przeze mnie leki.
Po tygodniu pacjentka przychodzi znowu:
- Panie doktorze, nie pomaga.
- Przepiszę pani inne leki.
Po tygodniu pacjentka przychodzi znowu:
- Dalej nie pomaga.
- W takim razie musi pani pojechać do sanatorium. Proszę kupić sobie dres, trochę się pani zrelaksuje i odpocznie.
Po miesiącu pacjentka znowu przychodzi do lekarza:
- I co stres przeszedł?
- Oj, panie doktorze. Nie ma już stresu, nie ma też dresu i okresu.