Przychodzi polityk do sklepu fotooptycznego.
- Poproszę episkopat.
- Chyba: epidiaskop...
- Jak mówię, że episkopat to episkopat - to ja tutaj podejmuję diecezję!
- Chyba: decyzję...
- Niech mnie pan nie poprawia! W szkole byłem prymasem!!