Rebeko: - Zwraca sie Kon do żony. - Zdaje mi sie że bedzie deszcz. Jak Ty myślisz . może wziaść parasol? - Weź parasol. - Tak? A jeśli nie bedzie deszczu, to poco mi parasol? Lepiej wezme laskę. - Dobrze weź laskę. - Patrz, chyba zbliża sie burza. Jeszcze mógłbym zmoknąć. Lepiej zostawić laskę w domu i wziąść parasol. - Dobrze, zostaw laskę w domu i weź parasol. - Tak masz rację. Ale chyba sie przejaśnia. Lepiej zostawić parasol i wziąść laskę. - Mój Boże, weź laskę i zostaw parasol, i daj mi wreszcie spokój! - Rebeko widzisz jaka Ty jesteś! To mi mówisz żeby wziąść laskę, to znów żeby parasol. A wogóle to kto Ci powiedział że ja wychodzę?
Rebeko:
- Zwraca sie Kon do żony.
- Zdaje mi sie że bedzie deszcz. Jak Ty myślisz . może wziaść parasol?
- Weź parasol.
- Tak? A jeśli nie bedzie deszczu, to poco mi parasol? Lepiej wezme laskę.
- Dobrze weź laskę.
- Patrz, chyba zbliża sie burza. Jeszcze mógłbym zmoknąć. Lepiej zostawić laskę w domu i wziąść parasol.
- Dobrze, zostaw laskę w domu i weź parasol.
- Tak masz rację. Ale chyba sie przejaśnia. Lepiej zostawić parasol i wziąść laskę.
- Mój Boże, weź laskę i zostaw parasol, i daj mi wreszcie spokój!
- Rebeko widzisz jaka Ty jesteś! To mi mówisz żeby wziąść laskę, to znów żeby parasol. A wogóle to kto Ci powiedział że ja wychodzę?